Lepiej późno niż później

A więc przeprowadzka. Siódma w moim życiu. Dobrze, że tym razem tylko wirtualna.

Niniejszym ogłaszam, że nasze królestwo zwija manatki i przenosi się na blogspota. O, tu dokładnie: 
http://smoczkiem-po-lapkach.blogspot.com/

Nie wiem, ile manatków uda nam się stąd zwinąć, bo blog.pl nie umożliwia chyba prostego eksportowania plików. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, głowy za to nie dam, ale szukałam dziś cały dzień magicznego guziczka „Przenieś sobie, babo, posty i komentarze” – i nie znalazłam. Więc pozostaje opcja ręczna. Na moje nieszczęście napisałam w ciągu roku 303 posty, a mój staruszek laptop ma woooolne teeeempo praaacy. Mam nadzieję, że do następnej rocznicy uwinę się przekopiowaniem wszystkiego.

Póki co się wymoszczam. Rozkładam w nowym miejscu stare graty, odwijam z folii streczowej królewskie trony, ustawiam na półeczkach zabawki…

To co? Do zobaczenia po jasnej stronie mocy!

Królowe się starzeją

- Ktoś w ogóle czyta ten twój blog? – zapytał ukochany chłop.
- Ja go czytam…
- Ktoś jeszcze?
- Mam nadzieję, że ty.
- A poza mną i tobą?
- Nie wiem. Wątpię. Raczej nie… Jeszcze nikomu nie powiedziałam, że piszę.
- To może powiedz?
- To może powiem.

Wykopałam w piachu niewielki dół… Czytaj więcej…

Królowych babka i napięty plan działania

W związku z czterodniową wizytą baby Eły, sporządziłam listę spraw do nadgonienia. Żeby nadganianie poszło mi sprawnie, podzieliłam całe TO DO na cztery kategorie.

1. Zrobić koniecznie, absolutnie i choćby nie wiem co.
2. Wskazane – lepiej tego nie odkładać na później.
3. Jeśli się nie uda, świat się nie zawali, ale byłoby miło, gdyby.
4. Ewentualnie, jeśli starczy czasu.

W szczegółach wygląda to tak… Czytaj więcej…

Podwójne szczęście

Kusi mnie, och, jakże mnie kusi, by choć raz na zadawane po tysiąckroć pytanie przechodniów: „A to bliźniaki?” odpowiedzieć: „Tak. Jednojajowe”.

Dalsza rozmowa – bo z przechodniami zaczepiającymi wózkowe matki zawsze jest jakaś dalsza rozmowa – a więc dalsza rozmowa przebiegałaby… Czytaj dalej…

Kości zostały rzucone

Najpierw głucho stuknęły o kuchenny stół, potem zadudniły w zlewie, na koniec chlupnęły w garze. Nadworna kucharka serwuje jutro rosół z mućki.

Ani chybi królowe przechodzą jakiś niebotyczny skok wzrostu. Nie znajduję innego wytłumaczenia dla ich wilczych apetytów, nękających nas od około tygodnia. Bo czyż możliwe, by był to wynik dwugodzinnych spacerów, które uprawiamy w mrozy, śniegi i deszcze niespokojne? Albo skutek ubocznych Bioaronu C, dolewanego cichaczem do mleka?

System „4 posiłki każdego dnia” poszedł w odstawkę. Teraz mamy nowy system – „44 posiłki każdego dnia. Nie licząc przekąsek”. W jego realizacji przoduje Elunia, ale i Wikul nie pozostaje daleko w tyle. Czytaj dalej…