Na bogato – pół godziny z życia młodej matki

Zaczęło się klasycznie. Około godziny osiemnastej Wikulek przypomniał sobie, że sisi robi się na toaletę, a nie w pampki, i pognał do łazienki. Czym prędzej pognałam tam i ja…

Przez następny kwadrans segregowałam brudy, a królowa Wiktoria wspinała się na sedes i schodziła z niego, wspinała się i schodziła, wspinała się i schodziła. Byłam w połowie ręcznej przepierki śliniaków, gdy… Czytaj dalej…

Moc(z) jest z nami!

Nocnikowy dzień trzeci. Wikul bawi się wspaniale. Ja zaczynam dochodzić do wniosku, że najlepszy czas na odpieluchowanie dziecka to wiosna przed maturą.

Ot, choćby.

- Wikulku – zagaiłam – chcesz zrobić siusiu?
- Ne.
- Idę przewinąć Elunię. Jakby co, to tu masz nocniczek, okej?
- Oke.

Zaniosłam Elę do sypialni, zdjęłam jej spodenki i odpięłam pampka. WTEM w drzwiach stanęła Wikulina. Czytaj dalej…

Tron

Dzisiejszy dzień minął nam głównie na siedzeniu i pilnowaniu. Królowa Wiktoria siedziała, ja jej pilnowałam. Jej Nieprzewidywalność siedziała bowiem na tronie.

Mentalnie nie byłam na to absolutnie przygotowana. Nie zaznajomiłam się z odpowiednią lekturą, nie zajrzałam na forcia, nie przemaglowałam znajomych. Sądziłam, że mam jeszcze czas. Planowałam urządzić pierwsze posiedzenia w maju, może czerwcu. Na pewno nie w środku zimy. Tymczasem… Czytaj dalej…

Bunt dwulatka pełną gębą

Wiki urządza głośne i barwne awantury.

Na przykład o to, że książki mają leżeć na podłodze przed regałem, a nie na półce w regale. Albo że w jogurcie kakaowym jest kakao. Bo ona by chciała jogurt kakaowy bez kakao. I że układanka wysypała się sama z pudełka, a to Wiki chciała ją wysypać minutę później. Że pluszowy Pan Pikuś nie mieści się w maleńkiej torebeczce zamocowanej przy poręczy wózka dla lalek. Że chcę jej zdjąć zafajdanego pampka. Że po zdjęciu tego zafajdanego, chcę… Czytaj dalej…

Z górki

Przegapiłam Elusiowe urodziny. Od miesiąca wspominam stale koniec ciąży, narodziny, itede, itepe, ale że TEN DZIEŃ właśnie nadszedł, zorientowałam się o 3. w nocy. Czy to nie o 3. odeszły mi wtedy wody?

Mam więc roczne dziecko. Przesłodkie roczne dziecko (w pakiecie z niesamowicie krnąbrnym dwulatkiem of kors), które biega po domu jak szalone, gada jak najęte, tańczy, śpiewa, pomaga sprzątać zabawki, podaje siostrze klocki podczas zabawy Lego, ściąga pranie z suszarki… Czytaj dalej…